Na jednym z drzew nad Wisłą w Warszawie zaczepiony został latawiec. Żeby odnaleźć koniec sznurka musimy udać się do miejsca oddalonego o 320 km - do jednego z mieszkań na ulicy Granicznej w Poznaniu. Właściciel latawca - autor pracy jest odpowiedzialny za to zdarzenie gdyż „trzyma jego koniec”. „Wypuszcza” latawiec, który jest jego prywatną własnością, na wiele kilometrów. Utożsamia się z nim, gdyż będąc w innym miejscu jego część (w tym przypadku latawiec) jest gdzie indziej (można przyjąć, że może być wszędzie). Taka duża rozpiętość sznurka latawca uniemożliwia oglądającemu zobaczenie dwóch rzeczy na raz - latawca i jego właściciela. Odbiorca może być tylko w jednym miejscu i w tej sytuacji musi zaufać autorowi. Może również śledzić sznurek od jakiegoś początku do jakiegoś końca, ale jeśli nawet podejmie ten trud to i tak cała praca będzie realizowała się w jego pamięci, gdyż odbiór jest fragmentaryczny, a pamięć pomaga mu zrekonstruować zdarzenie. Praca „Własność prywatna” jest wyobrażeniowym skrótem. Informacja o niej tworzy ją w całość. Odnosi się do relacji pomiędzy autorem, działaniem artystycznym, a odbiorcą.
W dobie kultury konsumpcyjnej pozycję społeczną danej osoby wyznacza się bardzo często poprzez nagromadzone przez nią „rzeczy - przedmioty”. Gdy posiadamy przedmioty, które budzą zazdrość wśród innych osób, nasza pozycja w danej społeczności wzrasta. Jesteśmy bardziej wiarygodni, gdy dysponujemy kapitałem i stajemy się (pozornie) niezależni. Maksyma sparafrazowana: „posiadam więc jestem” nie jest już kontrowersyjna. Gromadzenie przedmiotów niewątpliwie związane jest z naszymi możliwościami finansowymi. Strach przed utratą własnego kapitału powoduje, że wzrasta chęć zabezpieczania się. Umożliwiają to, m.in.; agencje ubezpieczeniowe jak też sama organizacja przestrzenna miasta (oddzielne dzielnice dla biednych tzw. getta, odizolowane osiedla z wartownikiem dla bogatych).
Praca „Własność prywatna" nie jest wyłącznie ironią na wyznaczanie granic, chociaż kontekst ten jest bardzo istotny. Praca ukazuje problem własności w szerszym znaczeniu. Gromadzenie, czy inny rodzaj „zbierania”- kolekcjonerstwo to zjawiska które mocno uwydatniają się we współczesnej kulturze (zwiększająca się ilość muzeów).
Chęć zgromadzenia jak największej ilości przedmiotów powoduje, że coraz większą uwagę zwracamy na zjawisko tzw. kondensacji, która umożliwia posiadanie coraz „więcej, więcej i więcej”. Ważny staje się również problem samego wyboru czyli w tym przypadku segregacji przedmiotów istotnych od mniej istotnych. Jakimi wartościami należy kierować się, aby dokonać dobrego wyboru? Bo o taki nam przecież chodzi. Może np; należy gromadzić wszystko. Nie wiadomo przecież, które przedmioty mogą stać się na przykład istotne do opisania kultury w której żyjemy. Brzmi to dość paradoksalnie, ale gdy dowiadujemy się, że np. najstarsza biblioteka w Polsce gromadzi wszelkie wydawnictwa również obecnie wydawane w kraju włączając w zbiory np. pisma pornograficzne, przekonujemy się, że paradoks jest dość racjonalny.
A kite has been hanged on a tree near the Vistula. To find the end of the string we need to go to a place 320 km away: an apartment on Graniczna Street in Poznan. The owner of the kite, author of the work, is responsible for this event—“he is holding its end.” He “lets” the kite, his private property, “out” many kilometres away. He identifies with it, for while being elsewhere a part of him (in this case, the kite) is in a still different place (you can assume that it’s everywhere). The huge spread of the kite’s string prevents the viewer from seeing two things at a time: both the kite and its owner. The recipient can only be in one place, and given the circumstances has to trust the author. He can also watch the string from one sort of end to another, but even if he makes that effort his work can still only be carried out in his memory—the reception is fragmentary and memory helps him reconstruct the event. The work “Private Property” is a notional shortcut. Information about it creates it as a whole. It concerns the relation between the author, the artistic action, and the receiver.
In the time of consumer culture a person’s social status is very often determined by “things-objects” collected by that person. Our social status increases when we own objects that make other people jealous. We are more trustworthy when we have capital at our disposal and we become (seemingly) independent. The paraphrased maxim, “I own therefore I am” is no longer controversial. Amassing objects is undoubtedly linked with our financial capabilities. The fear of losing one’s capital increases the want of protection. It is made possible, among others, thanks to insurance agencies and the spatial structure of the city itself (separate districts for the poor, the so-called ghettos; isolated neighbourhoods with security guards for the rich).
The work “Private Property” is not just an irony about determining boundaries, although that context is extremely important. The work shows the question of property in a broader sense. Amassing or any other form of “gathering”-collecting are phenomena strongly emphasised in contemporary culture (the increasing number of museums).
The will to amass as much objects as possible causes us to look with increasing attention at the phenomenon of the so-called condensation, which allows us to own “more, more and more”. The question of choice—in this case of sorting between objects more and less important—is also becoming important. What values should one be driven by in order to make the right choice? That’s the one we’re interested in. Perhaps one should amass, for instance, everything. After all you don’t know which objects might prove vital for describing the culture we’re living in. However paradoxically it might sound, when we, for instance, hear that the oldest library in Poland collects every single publication, including those published in the country currently, and together with porn magazines, we become convinced that this paradox is quite rational.